Praktycznie każde uzasadnienie wyroku, które wpada mi w ręce, o ile nie można w nim dostrzec zarzutów obrazy przepisów prawa materialnego, obarczone jest błędem w zakresie oceny materiału dowodowego, który w istocie sprowadza się do nieadekwatności do zasad logiki formalnej.
Częstokroć Sądy, mając wyrobiony już pogląd i ocenę prawną sprawy, używają magicznej formuły, która ma cementować i legalizować zasadność poczynionych ustaleń, mianowicie "dowody w sprawie są ze sobą spójne i zborne", albo "zeznania świadków okazały się zbieżne i spójne". Ta formuła może zmylić czujność i sprowadzić nas na manowce, jednakże jej użycie zawsze wymaga przeprowadzenia przez Sąd uzasadnienia poczynionych ustaleń i wskazania, które to dokładnie elementy są ze sobą spójne. Tego już niestety Sądy nie czynią, myśląc, że ww. magiczna formuła załatwia sprawę.
Jednakże zawsze analiza poszczególnych dowodów, a przede wszystkim zeznań świadków pod kątem konkretnej okoliczności, wykazuje sprzeczności.
Dla praktyków polecam sporządzenie tabeli i zestawienie tych zeznań ze sobą pod kątem oznaczonej okoliczności.
A jak wykazać błąd logiczny?
Podaję przykład ustalenia braku spójności:
Skoro Sąd wyraża ocenę o braku
spójności dwóch zeznań, a więc stawia w opozycji dwa konkurujące ze sobą
(matematycznie) zbiory, powinien wykazać - dla uzasadnienia prawdziwości
swego sądu - które konkretnie elementy jednego zbioru nie są kompatybilne z
konkretnymi elementami drugiego zbioru.
Przy założeniu, że zeznania jednego świadka stanowią zbiór twierdzeń o faktach, a jeden fakt stanowi jeden element zbioru, to po
stronie Sądu spoczywa obowiązek wykazania, że dany element z tego zbioru
(fakt) nie koresponduje z danym elementem drugiego zbioru
Musimy zatem wyjść z następujących założeń:
1. świadek jest pewnym źródłem dowodowym, nośnikiem informacji;
2. aby wydobyć te informacje należy użyć pewnego instrumentu procesowego, jakim jest przesłuchanie;
3. wydobyte informacje uzyskują kształt procesowy o uzyskują status zeznań;
4. zeznania z kolei to pewien określony zbiór złożony z elementów, czyli z faktów.
Powinno się przyjąć przy ocenie zeznań metodologię zakładającą matematyczne myślenie, sprowadzające się do procesu porównania zbiorów, np. zbioru X, składającego się z elementów a, b, c, d, e, ze zbiorem Y, składającym się z elementów a, b, c, d, e.
X ∈ (a, b, c, d, e)
Y ∈ (a, b, c, d, e)
Teraz musimy postawić sobie pytanie, czy te zbiory są sobie równe:
tj. czy X = Y ?
A przecież, zbiory są ze sobą równe (X = Y) , jeżeli każdy element ze zbioru X należy do zbioru Y i każdy element ze zbioru Y należy do zbioru X, czyli:
X = Y ↔ X ∈ Y ∧ Y ∈ X
Jeżeli X ≠ Y, to nie możemy stwierdzić, że zeznania X są spójne z zeznaniami Y.
Analizie oczywiście należy poddać każdy z elementów obydwu zbiorów, bo wystarczy, że jeden element ze zbioru X nie będzie korespondował z jednym z elementów ze zbioru Y, aby stwierdzić, że
X ≠ Y, a więc, że zeznania nie są spójne.
Każdorazowo więc musimy porównywać ze sobą dowody, w szczególności zeznania świadków na zasadzie traktowania ich jako matematyczne zbiory pewnych elementów (faktów). Jeżeli fakt, który podaje świadek nie koresponduje z faktem, który podaje drugi świadek, to nigdy nie będziemy mogli powiedzieć, iż ich zeznania są spójne. Skoro więc nawzajem się wykluczają, to na ich podstawie nie jest możliwe zrekonstruowanie jednolitego stanu faktycznego sprawy.
Myślę, że jest to pewien sposób na skuteczny zarzut błędnej oceny materiału dowodowego, tj. dokonanej przy naruszeniu zasad logiki formalnej.
Polecam więc zabawę w zbiory :-)
Korzystałem z usług http://www.notariusz-lukasik.pl/ - było warto!
OdpowiedzUsuń